Odpowiedź w 30 sekund
Prawosławie uznaje biskupa Rzymu za historycznego patriarchę Zachodu i okazuje szacunek stolicy apostolskiej Piotra. Nie uznaje natomiast uniwersalnej jurysdykcji papieża nad całym Kościołem ani nieomylności papieskiej w formie zdefiniowanej na I Soborze Watykańskim. Jedność Cerkwi opiera się na wspólnej wierze i soborowości, nie na jednej władzy centralnej.
Dlaczego?
W pierwszym tysiącleciu biskup Rzymu miał szczególny autorytet — często jako sąd apelacyjny i głos stabilności. Prawosławie nie neguje tego historycznego prymatu honoru. Spór dotyczy tego, czy prymat honoru przekształcił się w prymat władzy uniwersalnej.
Model prawosławny to komunia autocephalicznych (samodzielnych) Kościołów lokalnych: każdy z własnym zwierzchnikiem, a decyzje o znaczeniu powszechnym — w duchu soborowym. Nie ma „jednego człowieka”, który mógłby jednostronnie definiować wiarę dla całej Cerkwi.
Jak to ma się do katolicyzmu?
Katolicyzm rzymski widzi w papieżu widzialną zasadę jedności Kościoła powszechnego. To spójna eklezjologia — i warto ją rozumieć od wewnątrz, zanim się ją odrzuci. Prawosławie odpowiada inną eklezjologią: jedność jest realna, ale „rozproszona” w komunii Kościołów, a gwarantem jest Duch Święty działający w Tradycji i soborach, nie urząd ponad lokalnymi biskupami.
Rozmowa o papieżu nie musi być rozmową o „władzy dla władzy”. To pytanie o to, jak Kościół pozostaje jeden, gdy jest wielu biskupów i wiele kultur.