Odpowiedź w 30 sekund
W codziennym języku polskim „katolik” oznacza zwykle członka Kościoła Rzymskokatolickiego. Prawosławni nie są katolikami w tym sensie. Jednocześnie Cerkiew od starożytności nazywa siebie „katolicką” w znaczeniu teologicznym: powszechną, pełną, obejmującą całą prawdę wiary — nie „rzymską” jako jurysdykcję.
Dlaczego?
Słowo katholikos w Credo („wierzę w jeden, święty, katolicki/soborowy i apostolski Kościół”) oznacza powszechność Kościoła Chrystusowego. W językach słowiańskich często tłumaczy się je jako „soborowy”. Prawosławie utrzymuje, że zachowało tę katolickość wiary i sakramentów, nawet jeśli nie pozostaje w komunii z biskupem Rzymu.
Historycznie do XI wieku Kościół Wschodu i Zachodu stanowił jedną wspólnotę (przy rosnących napięciach). Po zerwaniu komunii obie strony zachowały wiele wspólnego — i obie używały języka „katolickości” na swój sposób. Stąd łatwo o nieporozumienie, gdy ktoś pyta: „czy prawosławni są katolikami?”.
Jak to ma się do katolicyzmu?
Dla katolika rzymskiego „być katolikiem” oznacza pełną komunię z papieżem. Dla prawosławnego „katolickość” oznacza wierność Apostolskiej Tradycji i komunii lokalnych Kościołów prawosławnych. To dwa różne kryteria — nie chodzi o to, by jedno wyśmiać.
W praktyce: prawosławny nie nazywa siebie „katolikiem” w sensie wyznaniowym, ale nie neguje, że katolicy rzymscy są chrześcijanami z realną wiarą, sakramentami i świętością. Różnica dotyczy rozumienia jedności Kościoła i władzy w nim.