Odpowiedź w 30 sekund
W Cerkwi prawosławnej mężczyzna może przyjąć święcenia kapłańskie będąc żonaty — o ile zawarł małżeństwo przed święceniami. Biskupi są wybierani spośród celibatariuszy (zwykle mnichów). To dyscyplina kanoniczna sięgająca starożytności, nie „nowoczesny wyjątek”.
Dlaczego?
Nowy Testament zna żonatych prezbiterów (por. listy pasterskie). Wczesny Kościół znał zarówno celibat, jak i kapłaństwo żonate. Na Wschodzie utrwalił się model: parafia często prowadzona przez kapłana-męża i ojca, a życie monastyczne i biskupstwo — w celibacie.
Kapłan nie może ożenić się po święceniach. Jeśli owdowieje, pozostaje w stanie wdowieństwa (z pewnymi lokalnymi praktykami duszpasterskimi). Małżeństwo nie jest „przywilejem”, lecz powołaniem przeżywanym równolegle z posługą — z wszystkimi jej wymaganiami.
Jak to ma się do katolicyzmu?
W łacińskim obrządku Kościoła katolickiego obowiązuje celibat prezbiterów jako dyscyplina (nie dogmat o charakterze niezmiennym w tym samym sensie co np. Trójca). Katolickie Kościoły wschodnie w komunii z Rzymem również znają kapłanów żonatych. Różnica jest więc w dużej mierze dyscyplinarna i historyczna, nie „moralna ocena małżeństwa”.
Szacunek dla katolickiego celibatu jest tu istotny: to droga ofiary i dyspozycyjności. Prawosławie po prostu zachowało inną, również starożytną ścieżkę dla prezbiteratu parafialnego.